<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=akiet czy kameleon> 
<author_1=>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1951>
<month=9>
<date=1951-09-16>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Splamia sukni perfum, ktra zostawia ywiczne lady nie do wywabienia.
 Nie splamiam akietu perfum ani nie prasowaam go przed czyszczeniem  powiedziaa rozgoryczona Lucynka, wkadajc nieszczsny akiet na siebie  a mimo to jest nie do noszenia. Ze licznego, beowego, zmieni si na jaki ciemno-zielony, na to chyba nie mogam z gry zaradzi? Jak rwnie na to, te wycign si w praniu o 20 centymetrw w kadym kierunku.  Tu demonstracyjnym gestem wycigna do Paulinki rce, z ktrych zwisay na kocu spore kawaki rkaww.  Rzeczywicie co si stao  zacza Paulinka, ale w tym momencie ozwa si u drzwi wejciowych dzwonek i Lucynka wybiega do przedpokoju. Po chwili wkroczy za ni do pokoju atletyczny mczyzna, ubrany w beowy, wcity akiecik, ktry przedziwnie ciga mu do tylu ramiona, a z przodu nie dopina si na jakie p metra.  Przepraszam, e si nie przywitam  powiedzia nieznajomy  ale nie mog poruszy rk  Mj akiecik!  wykrzykna radonie Lucynka, rzucajc si do cigania go z ramion mczyzny.  Acha! domylia si Paulinka.  Zapomniaam ci powiedzie, Lucynko, e nie naley zamienia przy odbiorze paczek z garderob. Za ten wypadek rwnie pralnia nie odpowiada.  Zatem to pan hoduje mole na wasnym ubraniu, zatem to pan nie oczyci szww z tytoniu  strofowaa nieznajomego Lucynka.  Ale ciekawa jestem, w jaki sposb odszuka mnie pan tak szybko?  Znalazem za podszewk list zaczynajcy si od sw: Najdrosza Lucynko. Reszta pisma wsika na niebiesko w materia, ale adres by jeszcze widoczny  Co dowodzi, e czasem dobrze jest jednak zostawi co przed praniem w kieszeni  powiedziaa prdko Lucynka, nie dopuszczajc ju tym razem Paulinki do gosu.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>